Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XXI wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XXI wiek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 stycznia 2016

Choroba umysłowa, podłoga, spluwam

      Nie mogę spać. Nie mogę wstać. Te moje zaburzenia rytmu snu i wstawania (czy tam zespół opóźnionej fazy snu) wydają się niczym, gdy zaczynam czytać o innych. Bo to mają do siebie zimowe popołudnia, że czytam. I tak w międzyczasie tego czytania dowiaduje się, czym jest np anhedymia. I że chciałabym to mieć. Bo już sama nazwa ładnie się nazywa. Ale niestety - nie mam. Bo coś tam jeszcze zdarza mi się odczuwać. Natomiast stanowczo muszę mieć hipersomię. Bo muszę mieć też lepsze wytłumaczenie dla mojego lenistwa.
      Dalej czytam, że to nie to. I choć tak bardzo chciałam, to może jednak Zespół Kleinego-Levina? I znów wszystko prawie się zgadza. Bo i żarłoczność. I pobudzenie seksualne na przemian występujące z okresami nadmiernej senności. No i gdy wszystko mi się już tak zgadzało, okazuje się, że zespół dotyczy głównie chłopców w okresie dorastania. A ja ani jednym, ani w drugim nie jestem. Znowu zesrało się szczęśliwe rozpoznanie.
      Dalej. Trafiam, z grubej rury, na zapalenia mózgowe. I przepraszam. Bo nie powinnam, ale... parskam śmiechem. Tak, że o mało nie budzę Śpiący Obok Objaw Narkolepsji. Tak więc wirusowego zapalenia mózgu nie mam. Choć bardzo chciałabym. Zwłaszcza to końskie, japońskie albo kalifornijskie. A już na pewno: rosyjskie wiosenno-letnie.
      Kiedyś zdarzyło mi się introspekcyjnie, jak na introwertyka przystało, tego właśnie introwertyka stwierdzić u siebie. Mniejszego stopnia. Zdaje się grupy pierwszej, czy tam A. Znaczy, że flegma i życiowa pizda, ale czasem samowystarczalna, a nawet pracowita. Od razu tłumacząc słabą pamięć, bo ponoć introwertycy posługuje się tylko tą długotrwałą. W tym miejscu cofam błędnie zdiagnozowaną kiedyś sklerozę. W tym miejscu. Nie pamiętam co w tym miejscu napisać miałam.
      Kolejna zakładka. Kolejna choroba. Kolejna godzina. Zimowe popołudnie zamieniło się w noc. A ja szukam. I szukam. Myślę i myślę. Trochę jak Beata. Wracając (tu urywam nucone „Siedzę i siedzę...”). O czym to ja? Tak! Że tak w gruncie rzeczy nie jestem chora. Chyba, że chora na samą myśl o tym, co wokół. A wokół. Od rana:
Clubcard, Payback, Cashback. Master i Visa. Do tego zwyczajowo złe Wiadomości w Faktach podawanych przez Informacje. Klasyczna chała w telewizji. Czyli gówniane żarty. I bzdury, nie realia. Nieuleczalne schorzenie dwudziestego-pierwszego wieku. Przeciwbólowo rano wezmę muzykę. Jak paracetamol.